Pewnie już to widzieliście – na zakurzonym Subaru zaparkowanym przy szlaku, rozklekotanym Jeepie przemierzającym Utah, a nawet w kamperze w Nowej Zelandii: nieomylną, poszarpaną sylwetkę stanu Waszyngton, dumnie eksponowaną… do góry nogami. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać pomyłką. Ale to już inna historia. Ta osobliwa naklejka przerodziła się w cichy, ale wymowny symbol – po części wewnętrzny żart, po części list miłosny do północno-zachodniego Pacyfiku.
Nigdy nie zapomnę pierwszego razu, kiedy go zobaczyłem. Był na parkingu Trader Joe’s, przyklejony taśmą do tylnego zderzaka Subaru, obklejonego gadżetami i naklejkami. Wśród nich była ta znajoma sylwetka – tylko do góry nogami. Moja pierwsza myśl: Czy oni go źle umieścili? Spoiler: celowo.
Naklejka z odwróconym Waszyngtonem nie jest wcale pomyłką. Wręcz przeciwnie, to celowy gest — subtelny, inteligentny i głęboko znaczący dla tych, którzy go wybiorą.
Ciąg dalszy na następnej stronie
