Mój mąż złożył pozew o rozwód, tak jakby składał pozew.
Żadnej rozmowy. Żadnej terapii. Tylko koperta dostarczona do mojego gabinetu z dokumentami w środku i karteczką samoprzylepną na wierzchu: „Proszę, nie utrudniaj mi tego”. Taki właśnie był Caleb, zawsze uprzejmy, nawet gdy chciał być okrutny. Ubiegał się również o pełną opiekę nad naszą dziesięcioletnią córką, Harper. W sądzie opisał mnie jako osobę „niestabilną”, „nieodpowiedzialną finansowo” … Read more