Kiedy rodzice się rozwodzą, ich dzieci często czują się zranione i zdezorientowane.
Ale w moim przypadku poczułem nieoczekiwaną ulgę. Nadal bardzo kochałem matkę i ojca, ale ich małżeństwo było trudne do zniesienia – pełne napięcia, kłótni i cichego smutku.

Z wiekiem zaczęłam namawiać mamę, żeby znalazła sobie kogoś nowego. Często wyznawała, jak bardzo czuje się samotna, zwłaszcza w te długie, ciche wieczory w domu. Dlatego, kiedy zadzwoniła pewnego popołudnia, a jej głos kipiał radością, oznajmiając, że ma chłopaka, którego chciałaby mi przedstawić, szczerze się z nią cieszyłam.
Zaprosiła mnie na kolację, żeby się przedstawić. Wiedziałem tylko, że ma na imię Aaron i jest cukiernikiem.
Chcąc zrobić dobre wrażenie, po drodze zatrzymałem się w sklepie i kupiłem butelkę wina. Nie było tanie – kupując je, miałem jeść makaron instant przez resztę tygodnia. Ale mi to nie przeszkadzało. Miałem problemy finansowe, oszczędzałem każdy grosz, żeby spełnić marzenie o otwarciu własnej restauracji, a ta kolacja wydawała mi się ważna.
Kiedy podjechałem pod dom mamy, poczułem nerwy w żołądku. Zanim zdążyłem zapukać dwa razy, drzwi się otworzyły.
„Casey! Nareszcie jesteś!” – wykrzyknęła mama z promiennym uśmiechem. „Czekaliśmy! Właśnie miałam do ciebie zadzwonić, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi!”
Odwzajemniłam jej uśmiech, próbując się uspokoić. „Jestem pewna, że wszystko będzie dobrze. Wybrałaś go, więc jak mogłabym cię nie wspierać?”

Weszliśmy razem do jadalni. Ale gdy tylko weszłam do środka, poczułam ucisk w żołądku.
Przy stole stał mężczyzna mniej więcej w moim wieku, z ciemnymi włosami, starannie przyciętą brodą i pewną siebie postawą. Mój wzrok powędrował w stronę mamy, która uśmiechała się bez przerwy, jakby wszystko było w porządku.
Spojrzała na nas z oczekiwaniem, czekając na moją reakcję. Ale zabrakło mi słów – zamarłem tam, gdzie stałem.
„Żartujesz sobie?!” Słowa wybuchły głośniej, niż zamierzałem. „To jakiś żart?!”
„Casey, to nie żart” – powiedziała mama spokojnie. „Aaron i ja się spotykamy”.
Odwróciłam się do niego, czując w piersi falę wściekłości. „Dlaczego z nią jesteś? Chodzi o pieniądze?”
„Casey!” krzyknęła moja mama, a w jej głosie słychać było niedowierzanie.
Zignorowałem ją i zacisnąłem pięści. „Powinniście ze sobą zerwać!”
Jej wyraz twarzy natychmiast stwardniał. „Nie rozstajemy się!” – oznajmiła. „Aaron się oświadczył i za dwa miesiące bierzemy ślub!”
Aaron zacisnął szczękę, ale jego ton pozostał spokojny. „Casey, zapewniam cię, że nie obchodzą mnie pieniądze twojej mamy. Kocham ją”.
Mama odetchnęła, wyraźnie wyczerpana. „Mam już dość tego wrzasku. Albo się uspokój i dołącz do nas na kolację, albo możesz wyjść”.
„Świetnie!” – warknęłam. „Jeśli jakiś przypadkowy facet jest dla ciebie ważniejszy niż twoja córka, to odchodzę!”
Kontynuuj na następnej stronie
