
Aaron zrobił krok naprzód. „Twoja mama mówiła mi, że zawsze marzyłaś o własnej restauracji” – powiedział delikatnie. „Kupiliśmy ci ją za pieniądze z wesela”.
Westchnął i kontynuował: „Musieliśmy sfinalizować zakup wcześniej niż planowaliśmy. Nie miałem wystarczająco dużo pieniędzy, więc pokryłem różnicę. Stąd dług”.
Ogarnęła mnie fala wstydu i poczucia winy. „Proszę, wybacz mi” – wymamrotałem drżącym głosem. „I tobie też, Aaronie. Byłem zbyt surowy”.
Głos Aarona pozostał spokojny. „Casey, usiądź wygodnie, żebyśmy mogli kontynuować ceremonię”.
Zawahałem się, po czym powoli skinąłem głową. Nogi mi się ugięły, gdy szedłem w stronę końca sali. Ciężar mojego błędu przygniatał mnie, cięższy, niż mogłem udźwignąć.
