
Tylko ostateczność.
Wyszłam z ich domu zapłakana, a deser leżał nietknięty na stole.
Teraz siedzę znowu sam, w tym samym cichym domu, który kiedyś wypełniał się śmiechem, odtwarzając w pamięci każdą chwilę, która do tego doprowadziła.
Czuję się zdradzony. Pozwolił mi żyć w kłamstwie przez czternaście lat. A teraz odciął mnie od wnuków, z którymi jestem spokrewniony.
Ale w tej ciszy nie mogę zadać sobie trudniejszego pytania.
Czy straciłam rodzinę w chwili, gdy zdecydowałam, że krew jest ważniejsza od miłości?
A jeśli to prawda…
Czy jest za późno, żeby dokonać innego wyboru?
