Głos nie był ludzki – to był grzmot zamknięty w pudełku. Daniel stał u stóp łóżka, wciąż w ogrodniczym ubraniu. Jego oczy były przekrwione, dzikie, z czymś bliskim maniakowi.

ROZDZIAŁ 1: ZŁOTA KLATKA

Dom przy Elm Street był pomalowany na radosny odcień żółci – kolor, który kojarzył się z ciepłem, niedzielnymi pieczonymi ziemniakami i radosnymi dziećmi bawiącymi się na podwórku. Dla sąsiadów stanowiliśmy idealną rodzinę. Daniel był czarującym architektem; ja odnosiłam sukcesy jako graficzka; jego rodzice byli kochającymi, przyszłymi dziadkami, którzy często go odwiedzali.

Ale w środku, o 4:55 rano, powietrze nie było ciepłe. Było lodowato, ciężkie od toksycznej ciszy, która uciskała moją pierś mocniej niż dziecko rosnące we mnie.

Leżałam bezsennie, gapiąc się w sufit. Nie spałam. W szóstym miesiącu ciąży sen i tak był nieuchwytny, ale strach był prawdziwym złodziejem. Wsłuchiwałam się w rytm oddechu Daniela obok mnie. We śnie wyglądał jak anioł. Na jawie był miną lądową i nigdy nie wiedziałam, gdzie stanąć.

Przez ostatni tydzień jego rodzice, Agnes i Victor, mieszkali u nas. Spali w pokoju gościnnym na korytarzu, a jego siostra, Lauren, spała na rozkładanej kanapie w salonie. Ich obecność miała być „pomocą” w oczekiwaniu na narodziny dziecka. Zamiast tego, czułem się, jakbym był zajęty.

Mój budzik był nastawiony na 6:00 rano, ale drzwi otworzyły się punktualnie o 5:00 rano.

Zapaliły się światła, oślepiając mnie.

“Wstawać!”

Usiadłam, przyciskając kołdrę do piersi. „Daniel? Co się stało? Czy to dom?”

„W domu jest brudno!” – ryknął, krążąc po pokoju. „A moi rodzice nie śpią. Są głodni. A ty gdzie jesteś? Leżysz w łóżku jak leniwiec”.

„Jest piąta rano” – wyszeptałam drżącym głosem. „Jestem wyczerpana, Danielu. Boli mnie kręgosłup…”

„Twoje plecy?” Zaśmiał się okrutnie, zgrzytliwie. „Myślisz, że jesteś wyjątkowa, bo jesteś w ciąży? Kobiety robią to od tysięcy lat na polach, Sarah. W jaskiniach. A ty nie możesz zejść po schodach, żeby zrobić jajka?”

Zdarł ze mnie kołdrę. Zimne powietrze uderzyło mnie w skórę. Miałam na sobie za dużą koszulkę, a mój spuchnięty brzuch był wyraźnie widoczny.

„Zejdź. Na dół. Natychmiast.”

Przerzuciłam nogi przez krawędź łóżka. Kostki miałam spuchnięte. Bolał mnie każdy staw. Ale znałam protokół. Jeśli będę się sprzeciwiać, będzie to trwało godzinami. Jeśli się poddam, może się uspokoi.

Podreptałem do drzwi. Daniel był tuż za mną, na tyle blisko, że czułem jego ciepło.

Gdy dotarłem do kuchni, widok ten zamarł mi w piersiach.

Agnes i Victor siedzieli przy stole w jadalni. Nie byli głodni. Nie było żadnych talerzy. Siedzieli ze skrzyżowanymi ramionami i uśmiechali się ironicznie. Lauren opierała się o blat, wpatrując się w podłogę i przygryzając wargę.

„Wreszcie” – powiedziała Agnieszka głosem ociekającym pogardą. „Księżniczka schodzi ze swojej wieży”.

„Czekamy już dwadzieścia minut” – dodał Victor, zerkając na zegarek. „Danielu, musisz lepiej kontrolować swój dom”.

„Staram się, tato” – powiedział Daniel, a jego głos zmienił się z ryku w jęk, próbując ich zadowolić. „Ona jest po prostu… trudna”.

Podszedłem do pieca, ręce trzęsły mi się tak bardzo, że o mało nie upuściłem patelni. „Czego… czego byś sobie życzył?” – zapytałem.

„Wszystko” – powiedział Daniel. „Naleśniki. Jajka. Bekon. Kawa. I nie przypal tego jak ostatnio”.

Sięgnęłam po karton z jajkami. Poczułam zawroty głowy. Pokój zawirował. Czarne plamy tańczyły mi przed oczami. Stan przedrzucawkowy. Lekarz ostrzegał mnie przed skokami ciśnienia.

Chwyciłem się blatu. „Danielu… Ja… muszę usiąść. Tylko na chwilę”.

Zsunęłam się na podłogę, kafelki były zimne pod moimi nogami.

W pokoju zapadła cisza. Potem usłyszał kroki Daniela. Ciężkie. Rozważne.

„Wstawaj” – syknął.

„Nie mogę” – wydyszałam. „Zawroty głowy mi kręcą”.

Tylko w celach ilustracyjnych

Nie pomógł mi. Nie sprawdził pulsu. Podszedł do tylnych drzwi, otworzył je i chwycił ciężki drewniany kołek, którym trzymał pomidory. Był z grubego, sękatego dębu.

Wrócił. Stanął nade mną. Dla świata był mężem. W tamtej chwili był katem.

„Powiedziałem” – podniósł kij – „wstań i zrób śniadanie moim rodzicom!”

Zamachnął się.

 

Kontynuuj na następnej stronie