Zniknięcie
Trzy dni później dr Eleanor Briggs zniknęła.
W oficjalnym oświadczeniu napisano, że została „przeniesiona ze względów bezpieczeństwa”. Nikt nie wiedział dokąd.
Tydzień po jej zniknięciu do „The New York Sentinel” dotarła anonimowa przesyłka.
W środku znajdował się pendrive z nagraniem – i prywatnymi notatkami Eleanor.
W swoim dzienniku napisała:
„To nie strażnicy. To nie więźniowie. To program.
Ktoś w tajnej organizacji badawczej testuje serum rozrodcze – takie, które pozwala na poczęcie bez kontaktu.
Więźniowie zostali wybrani, ponieważ nikt by im nie uwierzył”.
„Szczepienia są zaplanowane między 2 a 4 rano.
Wszyscy pracownicy nocnej zmiany to kontrahenci. Ich numery identyfikacyjne nie znajdują się w bazie danych więzienia”.
Jej ostatni wpis brzmiał:
„Ciąże rozwijają się dwa razy szybciej niż normalnie”.
Powstanie na zewnątrz.
Kiedy „New York Sentinel” opublikował tę historię, kraj wybuchł.
Przed Blackridge wybuchły protesty.
Rodziny więźniów domagały się wyjaśnień.
Urzędnicy zaprzeczyli zaangażowaniu, nazywając nagranie sfabrykowanym. Śledczy szybko jednak odkryli, że kilku kontrahentów wymienionych w notatkach Eleanor miało bezpośrednie powiązania z prywatną firmą biotechnologiczną – GenXCore Laboratories, oskarżaną kiedyś o nieetyczne eksperymenty.
W ciągu kilku dni Warden Price zrezygnował ze stanowiska, powołując się na „powody osobiste”.
Zapytany przez reportera, czy uważa, że ciąże były częścią eksperymentu, odpowiedział po prostu:
„Bez komentarza.”
Dzieci z Blackridge
Kilka miesięcy później w murach więzienia urodziło się pięcioro niemowląt.
Żadnej z matek nie pozwolono na odwiedziny.
Wnioski o badania DNA zostały odrzucone przez władze wyższego szczebla.
Dzieci zostały objęte „opieką ochronną”.
Ich miejsce pobytu pozostaje nieznane.
Media szukały odpowiedzi, ale prawda pozostała ukryta.
Nikt nigdy nie odnalazł dr Briggs. Niektórzy twierdzili, że zniknęła na zawsze. Inni wierzyli, że została ukryta dla bezpieczeństwa.
Pewien anonimowy informator z GenXCore przyznał później w zaszyfrowanej wiadomości:
„Eleanor miała rację. Projekt nazywał się Genesis.
Sztuczne poczęcie poprzez aktywację komórek macierzystych.
Potrzebowali żywicieli – a więzienia były idealne.
Nikt nie zadaje pytań. Nikt nie wychodzi.”
Na pytanie, czy program został zatrzymany, informator odpowiedział:
„Nie ma.”
Ślad, który zostawiła po sobie.
Kilka miesięcy po skandalu władzę przejął nowy naczelnik.
Więzienie ogłosiło „pełny powrót do normalnej działalności”.
Ale jedna pielęgniarka z nocnej zmiany zauważyła coś dziwnego.
Co kilka tygodni znajdowała małe zadrapania wyryte na ścianie izby chorych – zawsze to samo słowo:
„Eleanor.”
Pewnego razu pod poduszką niedawno przeniesionego więźnia znalazła złożoną notatkę.
W artykule napisano:
„Wciąż tu są. I tym razem się nie zatrzymają”.
Zobacz więcej na następnej stronie
