Moja synowa wyrzuciła moje rzeczy z domu, gdy dowiedziała się, że je odziedziczyła, ale karma dopadła ją tego samego dnia

„Dużo więcej!” Jessica gorzko się zaśmiała. „Chcę rozwodu”.

Jak ostatni gwóźdź do trumny, słowo zawisło w powietrzu. Matt otworzył usta, zamknął je, próbując wszystko ogarnąć. „Co? Nie mówisz serio”.

„Och, jestem”. Powiedziała z taką pogardą w głosie. „Spędziłam już wystarczająco dużo lat dusząc się w tym domu, czując, że tu nie pasuję, że nie jestem wystarczająco dobra!” Machnęła ręką, wskazując na dom. „Potrzebuję nowego początku”.

„Nie masz prawa…” zacząłem, ale przerwała mi pogardliwym machnięciem ręki.

„Och, Hattie, ratuj. Nigdy nie miałam być częścią tej rodziny. Poniżałaś mnie od samego początku, snując domysły na mój temat tylko dlatego, że nie wychowałam się w bogatej rodzinie. Ale w końcu dostaję od was to, na co zasługuję”.

Wyraz twarzy Matta zmienił się z zakłopotania w wściekłość, a jego dłonie zacisnęły się. „Wszystko, co moja rodzina o tobie mówiła, jest prawdą” – wyszeptał drżącym, niskim głosem. „Naprawdę jesteś chciwą wiedźmą”.

Fasada Jessiki rozpadła się.

Gniewnie wykrzyknęła: „A ty jesteś bezkręgowym maminsynkiem!”. „Zawsze stajesz w jej obronie, zawsze stawiasz ją na pierwszym miejscu”. Wskazała na niego zadbanym palcem z szyderczym uśmiechem. „To żałosne. Dokładnie podzielasz jej ograniczoność”.

„Nie ośmielaj się tak mówić o moim synu!” Mój głos przebił się przez ciszę ostrzej, niż zamierzałem.

„Zrobię, co zechcę, Hattie”. Z zadowolonym uśmiechem Jessica położyła ręce na biodrach. „I żadna z was nic na to nie poradzi”.

„Właściwie” – ciągnęła Jessica. „Lepiej, żebyście się pospieszyli i sprzątnęli swoje rzeczy z MOJEGO trawnika, zanim zadzwonię na policję i każe was aresztować”.

„Zwariowałeś?” – warknął Matt.

Z otępieniem patrzyłam, jak Matt zwraca się do Jessiki. To wszystko było naprawdę zagmatwane! Nawet tata nie przepadał za Jessicą! Wyjęłam telefon, uścisnęłam dłonie i szybko zadzwoniłam do adwokata taty.

Jego ton był kojący, opanowany i pocieszający. „Hattie? Właśnie miałem do ciebie zadzwonić”.

„…naprawdę wierzyłaś, że cię lubię?” krzyknęła Jessica w oddali. „Byłeś tylko narzędziem, które pomogło mi wydostać się z mojego poprzedniego sąsiedztwa. Nie potrzebuję już twojej pomocy, skoro mam własny dom”.

Powiedziałem: „Proszę” do adwokata. Proszę mnie poinformować, jeśli kłamie. Tata nigdy nie mógłby oddać domu Jessice.

Chwila ciszy, a potem serdeczny śmiech.

„Masz rację. Nie dostała tego domu od twojego ojca. Wszystko było podstępem, żeby zmusić ją do ujawnienia swojej prawdziwej natury”.

 

Kontynuuj na następnej stronie