Odmówiłam pomocy mojej nastoletniej córce w wychowaniu dziecka — i teraz żyję w ciszy, którą sama stworzyłam

Po czym się rozłączyła.

Teraz siedzę tu sam, w domu pełnym duchów – jej śmiechu, dziecka, którego nigdy nie trzymałem, chwili, w której wybrałem dumę zamiast miłości – i zastanawiam się, czy ta pustka jest moją karą, czy po prostu odzwierciedleniem lekcji, której ją udzieliłem.

Tylko w celach ilustracyjnych

Myślałam, że stawiam granice.
Myślałam, że się chronię.
Ale tak naprawdę nauczyłam córkę, jak odchodzić od kogoś, kto nie chce się pojawić.

A teraz, kiedy w końcu zrozumiałem koszty…

Nie wiem, czy nadal mam prawo prosić o przebaczenie.