Zatrzymałem wideo.
Na zewnętrznym znaku widniała kobieca sylwetka – wygięte plecy, uniesione ramiona – zasłaniająca większą część tekstu.
Mike pochylił się, żeby coś powiedzieć Vivian. Weszła do środka sama.
Mike czekał. Sprawdził telefon. Chodził w tę i z powrotem. Potem wrócił do samochodu.
Minęło dwadzieścia minut.
Potem trzydzieści.
Siedziałam jak sparaliżowana, z bijącym sercem. Na nagraniu nie było niczego drastycznego – ale za mało, żeby poczuć, że to właściwe.
Co to za miejsce było otwarte tak późno?
I po co kłamać?
Kiedy Vivian wróciła, Mike otworzył jej drzwi. W drodze do domu jej odbicie mignęło na przedniej szybie, gdy śmiała się z czegoś, co powiedział.
Zamknąłem laptopa i siedziałem w ciemności, wpatrując się w pusty ekran.
Nie spałem.
Do rana odtwarzałam sobie nagranie tak wiele razy, że zaczęłam wątpić w swoją pamięć.
Zrobiłem śniadanie. Przygotowałem lunch. Działałem.
Ale w środku rozpadałem się.
Wideorejestrator nie dał mi żadnych odpowiedzi, wręcz przeciwnie — wszystko pogorszyło.
Nie mogłam już tego znieść.
Potrzebowałem prawdy.
Następnego wieczoru, po kolacji, zawołałem Vivian, podczas gdy Mike siedział w salonie.
„Vivian, możesz usiąść z nami na chwilę?”
Spojrzała nerwowo na Mike’a, po czym usiadła na brzegu kanapy.
„Wziąłem kartę pamięci z twojej kamery samochodowej, Mike. Obejrzałem nagranie z twojego ostatniego wypadu na lody”.
Mike mrugnął.
„Chcesz mi powiedzieć, dokąd zabierasz moją córkę i dlaczego trzymałeś to w tajemnicy?” zapytałem.
Wzdrygnął się, ale Vivian odezwała się pierwsza.
„To nie jego wina. Kazałam mu to zachować w tajemnicy, bo wiedziałam, że nie zrozumiesz”.
„Czego bym nie zrozumiał?”
Cisza.
„Ktoś z was musi zacząć mówić.”
Spojrzałem to na nich, czując jak puls mi przyspiesza.
„Mike, dokąd ją zabierałeś?”
Westchnął i spojrzał na Vivian. „Przykro mi, Viv, ale nie możemy dłużej trzymać tego w tajemnicy”.
Vivian pokręciła głową. „Proszę, nie…”
Mike odwrócił się do mnie. „To studio tańca. Vivian chodzi tam na zajęcia do późna od lata”.
Te słowa mnie oszołomiły.
„Taniec?” powtórzyłem.
„Czemu mi nie powiedziałeś?”
Vivian przełknęła ślinę. „Bo przecież powiedziałbyś nie”.
„Co? Dlaczego tak myślisz?”
