„Śmiech sędziego”

Rozmawiałem po raz pierwszy. — O byłym księgowym Daniela. Zrezygnował po tym, jak Daniel przez trzy miesiące odmawiał mu płacenia. Skontaktował się ze mną, gdy dowiedział się o rozwodzie. Powiedział, cytuję: „Mam dość krycia tego człowieka”.

Sędzia skinął głową z autentycznym uznaniem. „Bardzo sprytnie to przedstawiłeś”. Lana szepnęła ostro: „Dan, mówiłeś mi, że nigdy go nie znajdą…”. Sędzia uniósł rękę. „Proszę, bądź cicho, pani Wells”.

Odchylił się do tyłu, krzyżując ramiona. „W związku z tym, panie Carter, sąd wymierzy kary za oszustwo, krzywoprzysięstwo i umyślne zatajenie majątku małżeńskiego. Pani Carter otrzyma pełne odszkodowanie finansowe, w tym alimenty z mocą wsteczną, dom małżeński i pięćdziesiąt procent wszystkich ukrytych środków”.

Marilyn wyjąkała: „To jest oburzające!”. „Nie” – odpowiedział sędzia – „to jest sprawiedliwość”.

Daniel ukrył twarz w dłoniach. Lana wpatrywała się w podłogę. A ja poczułem, po raz pierwszy od lat, coś jakby powietrze znów wypełniło moje płuca.

Po zakończeniu rozprawy opuściłem salę sądową sam, ale nie czułem się samotny. Moja prawniczka szła za mną, szepcząc o kolejnych krokach i papierkowej robocie, ale jej głos brzmiał z oddali, stłumiony przez łoskot, jaki towarzyszył temu, gdy wszystko w końcu się układało.

Na zewnątrz Daniel pobiegł za mną. „Grace, zaczekaj!”

Zatrzymałem się tylko dlatego, że chciałem usłyszeć desperację. Dziwnie satysfakcjonujące było widzieć, jak mężczyzna, który kiedyś dominował w każdej rozmowie, teraz z trudem nadąża. Potarł kark. „Słuchaj… może oboje byliśmy wzruszeni. Może uda nam się to rozwiązać w cztery oczy. Bez tego całego… dramatu”.

Wpatrywałam się w niego. „Kłamałeś pod przysięgą. Ukrywałeś pieniądze. Opróżniłeś konta, które obiecałeś przeznaczyć na naszą przyszłość. I myślisz, że słowo „dramat” to obejmuje?” Zacisnął szczękę. „Po prostu nie chcę, żeby moja reputacja została zrujnowana”. „To sprawa między tobą i twoimi wyborami” – powiedziałam.

Lana stała za nim, skrzyżowawszy ramiona i zmywając tusz do rzęs. Spojrzała na mnie gniewnie, jakbym osobiście zrujnował jej życie. Nie zadałem sobie trudu, żeby wyjaśnić, że Daniel zrobił to wszystko sam.

Gdy odchodziłem, Marilyn zrobiła krok naprzód, nagle wyglądając na znacznie starszą. „Grace… na pewno nie chciałabyś zniszczyć naszego rodzinnego nazwiska”. Uśmiechnąłem się uprzejmie. „Twoje nazwisko samo się zniszczyło”.

 

⏬Ciąg dalszy na ⏬następnej stronie⏬