Twój syn nie mógł mi dać żadnej z tych rzeczy. Skinęła głową, ocierając łzy. Rozumiem. Mam nadzieję, mam nadzieję, że znajdziesz szczęście, Eleno. Prawdziwe szczęście. Zasługujesz na nie. Patrzyłam, jak wraca do swojej toalety i poczułam, jak coś unosi się z moich ramion. Nosiłam w sobie ten gniew, ten ból, tak długo. Uwolnienie się od niego było jak oddychanie po raz pierwszy od miesięcy. Ojciec znalazł mnie kilka minut później. Wszystko w porządku, moja dziewczynko? Tak, tato. Uśmiechnęłam się do niego. Jestem z ciebie naprawdę dumny, powiedział, obejmując mnie ramieniem.
Za bycie najwspanialszą osobą, za wytrwałość, za siłę. Uczyłam się od najlepszych. Odpowiedziałam tego wieczoru, patrząc na wszystkich ludzi, którym pomagała moja fundacja, na wszystkie kobiety odnajdujące swoją siłę i odzyskujące życie, i wtedy coś sobie uświadomiłam. Montemayorowie myśleli, że mnie karzą, traktując mnie jak nikim. Zamiast tego, dali mi wolność. Pokazali mi dokładnie, czego nie chciałam. Pomogli mi odnaleźć wewnętrzny spokój i popchnęli mnie ku życiu, jakie zawsze miałam mieć.
Czasami najgorsze rzeczy, które nam się przytrafiają, są w rzeczywistości błogosławieństwami w przebraniu. Czasami musimy być całkowicie złamani, żeby odbudować się silniejsi. Dwa lata temu weszłam na tę rocznicową imprezę jako kobieta, próbująca zyskać aprobatę ludzi, którzy nigdy by jej nie dali. Wyszłam jako ktoś, kto już nie potrzebował niczyjej aprobaty. I to – to była prawdziwa zemsta, nie systematyczne niszczenie imperium przez mojego ojca, choć to dawało satysfakcję. Prawdziwą zemstą byłam ja, prosperująca bez nich, szczęśliwa bez ich akceptacji, odnosząca sukcesy na własnych warunkach.
Myśleli, że odzierają mnie z godności tamtej nocy. Zamiast tego, ogołocili mnie z ostatniego złudzenia, jakie miałam na temat tego, kim byli. Zrobili mi przysługę. Jestem Eleną Herrerą. Jestem córką mojego ojca. Jestem wystarczająca. Zawsze byłam wystarczająca. I nigdy więcej nie pozwolę, żeby ktokolwiek sprawił, że poczuję się gorsza. Czasami ludzie traktują cię źle, bo myślą, że jesteś bezsilna. Nigdy nie wyobrażali sobie, że nie muszę udowadniać swojej wartości. Zawsze ją miałam. Mój ojciec nauczył mnie, że prawdziwa władza nie polega na pieniądzach ani zemście.
Chodzi o to, żeby znać swoją wartość i nigdy nie pozwolić nikomu sprawić, że poczujesz się gorsza niż jesteś. Tej nocy weszłam na tę imprezę jako kobieta, którą myśleli, że mogą złamać. Wyszłam jako ja, silniejsza, mądrzejsza i wreszcie wolna.
