„Znajdź swoje miejsce” – powiedział mój syn, a ja odpowiedziałem po prostu: „Zanotowałem”. A kiedy przyszedł szef kuchni, przy stole zapadła cisza.

„SZANUJ SWOJE MIEJSCE”. Tak powiedziała moja pasierbica, Marlene, tuż przed podaniem mi szklanki wody z kranu, podczas gdy ona i cała jej rodzina zajadali się homarami za 60 dolarów ociekającymi masłem pod żyrandolami.

Żadnych przystawek.
Żadnego bólu.

Nawet pustego talerza.

Tylko
woda.

Nie drgnęłam. Nie płakałam. Nie pytałam dlaczego.

Po prostu powiedziałam:

„Uwaga”.

 

 

 

Kontynuuj na następnej stronie