9. Moment, w którym powiedziałam im prawdę
„Mówiłeś, że nie mam statusu” – powiedziałam spokojnie.
„Mówiłeś, że jestem uciążliwa.
Że nie powinnam przebywać w pobliżu twojej córki.
Że powinnam zostać na swoim miejscu”.
Rozejrzałam się po restauracji.
„Jecie u mnie”.
Nie wiedzieli, gdzie patrzeć.
Kontynuowałam:
„Myślałaś, że jestem niegodna ciebie, bo ubieram się prosto, bo żyję skromnie.
Ale żyję tak z wyboru, nie z konieczności”.
Marlene wyjąkała:
„Gdybyśmy wiedzieli…”
„Dokładnie” – przerwałam.
„Gdybyście wiedzieli, traktowalibyście mnie inaczej.
I właśnie w tym tkwi problem”.
10. Michael błagał – ale było za późno.
Michael zrobił krok naprzód, a w jego oczach pojawiły się łzy.
„Mamo, proszę. Myliłam się. Dałam się sprowokować. Powinnam była stanąć w twojej obronie. Zmienię się. Przysięgam. Proszę, daj mi jeszcze jedną szansę”.
Serce mi zamarło – bo mimo wszystko kochałam go.
Ale miłość nie usprawiedliwia okrucieństwa.
„Michaelu” – powiedziałam cicho – „nie traktowałeś mnie źle, bo nie wiedziałeś, że mam pieniądze.
Traktowałeś mnie źle, bo myślałeś, że ci się należą”.
Załamał się.
11. Wyprowadziłam ich z restauracji.
Julian zapytał: „Mam ich wyprowadzić?”
Skinęłam głową.
„Proszę, zrób to”. „Przeszkadzają mojej obsłudze i gościom”.
Marlene jęknęła:
„Nie możesz nas wyrzucić! Jesteśmy rodziną!”
Spojrzałam na nią chłodno:
„Dałaś mi dziś jasno do zrozumienia, że nią nie jestem”.
Gdy odchodzili – upokorzeni, wściekli, oniemiali – Michael odwrócił się po raz ostatni.
„Czy mogę do ciebie zadzwonić? Proszę? Cokolwiek?”
„Kiedy naprawdę zrozumiesz, co zrobiłeś” – powiedziałem –
„i kiedy zmienisz się, bo naprawdę tego chcesz – a nie dlatego, że odkryłeś, że mam pieniądze – wtedy może…”
Czytaj więcej na następnej stronie >>
