„Śmiech sędziego”

Kpiący uśmiech Daniela zniknął. Twarz Lany zbladła. Marilyn zesztywniała, jakby oblano ją lodowatą wodą. Nie mieli pojęcia… I właśnie wtedy wszystko się zmieniło, ponieważ informacje zawarte w tym liście już zrujnowały życie, które, jak im się zdawało, zyskiwali.

Sędzia odchrząknął i zwrócił się do sali sądowej, ale nie spuszczał wzroku z Daniela. „Panie Carter” – zaczął – „przysiągł pan pod przysięgą, że złożył pan kompletne i dokładne sprawozdania finansowe, prawda?” Daniel przełknął ślinę. „Tak, Wysoki Sądzie”.

Sędzia powoli skinął głową, ponownie podniósł list i przewrócił stronę, jakby delektując się chwilą. „W takim razie może będę mógł wyjaśnić” – kontynuował – „dlaczego pańskie oświadczenie pod przysięgą nie zgadza się z przedłożoną dokumentacją”.

Słyszałam, jak Lana wierci się niespokojnie, jej obcasy szorują o podłogę. Marilyn ściskała perły tak mocno, że myślałam, że pękną.

Sędzia uniósł kartkę papieru. „Zgodnie z tym” – powiedział spokojnie – „założyłeś firmę-fisz, Harborfield Solutions, osiemnaście miesięcy przed złożeniem pozwu o rozwód”. Daniel zamarł. „A według zapisów płacowych i przelewów bankowych” – dodał sędzia – „przekierowałeś prawie 740 000 dolarów na konta osobiste powiązane z panią Wells”. Lana cicho, z trudem sapnęła.

Sędzia nie skończył. Przewrócił kolejną stronę. „A to” – pokazał kilka wydrukowanych zrzutów ekranu – „są pana e-maile, panie Carter, z poleceniem księgowemu usunięcia wszelkich odniesień do tej firmy z pańskiego rocznego zeznania podatkowego. Bardzo dosadne e-maile”.

Daniel spojrzał na mnie wtedy – naprawdę spojrzał – jakby patrzył na kogoś obcego. Sędzia westchnął. „Pani Carter” – powiedziała Grace – „czy mogę zapytać, skąd pani wzięła te dowody?”

 

⏬Ciąg dalszy na ⏬następnej stronie⏬⏬